-
“BioShock: Rapture”
“BioShock” to gra wideo z 2007 roku (wersja Remastered jest nieco młodsza – 2016 rok). Zyskała rzesze fanów (w tym i mnie :)), nie tylko dzięki ciekawemu gameplayowi czy przepięknej jak na tamte czasy grafice – tym, co przyciąga mnie najbardziej do niebezpiecznego, podwodnego świata, jest fabuła tej gry. Intrygujące, świetnie napisane postacie, ich bogate historie oraz pogmatwane wydarzenia, które doprowadziły do tego, iż utopijna metropolia na dnie oceanu zamieniła się w podwodną kupę gruzu. Wielu fanów do dziś marzy o tym, żeby poznać losy Rapture, bo tak nazywa się owa podwodna metropolia, sprzed upadku. Książka “Rapture” Johna Shirleya opowiada o losach głównych bohaterów gier “BioShock” i “BioShock 2”, łącząc…
-
“My”
W Państwie Jedynym żyją ludzie, którzy zamiast imion mają symbole greckiego alfabetu i numery. O jednej godzinie wszyscy wstają z łóżek, idą do pracy, jedzą, zasypiają. Tak samo ubrani, zawsze zgodni i maszerujący radośnie ramię w ramię ku wspólnemu szczęściu. Ich światem rządzi ład, logika i jasno określone reguły. Każdy ma dom, pracę, zaspokojone potrzeby, nie ma biedy, bogactwa, różnic klasowych i rozterek – czy można by nazwać to rajem na ziemi? W Państwie Jedynym indywidualność to choroba psychiczna, a jakiekolwiek odstępstwo od ogólnie przyjętego ładu – zbrodnia. Obywatele-numery zdają się więc być pozbawieni indywidualności… jak się okazuje, nie do końca. Jednak Dobroczyńca i działający z jego ramienia Urząd Opieki…
-
“Najważniejsze to przeżyć”
Początkowo ta książka wydaje się mieć – mimo zakończonej chwilę temu wojny i ukazanych w tle problemów – optymistyczny wydźwięk. Rodzina, która przetrwała wojnę i Powstanie na podwarszawskiej wsi wraca do zrujnowanej stolicy i stara się zacząć od początku normalne – cokolwiek to oznacza – życie. Każdy z członków rodziny, mimo problemów i traum (ale po wojnie przecież każdy ma jakieś problemy, najważniejsze, że wszyscy żyją!) radzi sobie jak może, ale im dalej brniemy w treść książki, tym wszystko staje się coraz bardziej skomplikowane i depresyjne. Autorka książki zastosowała ciekawy zabieg – narratorem jest kolejno każdy z członków rodziny, więc poznajemy tę trudną historię z różnych perspektyw. 12-letnia córka –…
-
“Paradyzja”
“Paradyzja” to książka, którą przeczytałam z ciekawości i bez jakichś konkretnych oczekiwań. Liczyłam na pewno na inną problematykę niż skomplikowane techniczne niuanse, których w pewnych powieściach SF zwyczajnie nie rozumiem… i tu faktycznie taka tematyka została poruszona. Mamy kosmos, statki kosmiczne, podróże kosmiczne i obce planety, ale to tylko tło dla antyutopii. Bohaterem książki jest Rinah, literat, który przylatuje z Ziemi na sztuczną planetę o nieprzypadkowej nazwie Paradyzja. Paradyzja jest sztucznie stworzoną autonomiczną planetą-kolonią, która od stu lat nie utrzymuje kontaktu z Ziemią. A przynajmniej tak brzmią wszystkie oficjalne informacje. Rinah zamierza napisać książkę o tym szczególnym miejscu (chociaż cel podróży jest jeszcze jeden) i wykazać się pełnym zrozumieniem zasad…
-
“Cmętarz zwieżąt”
Chwilę mnie nie było, ale tak to w życiu bywa, że jak się ma sporo hobby, to czasem któreś się zaniedba. ;) Tym razem zaniedbałam czytanie… No i miałam czytać książkę o obozach koncentracyjnych, ale póki co sobie odpuściłam – za bardzo obciąża mi to ostatnio psychikę, więc potrzebuję przerwy od tematu (i to dłuższej). Z tego powodu sięgnęłam po klasykę – książkę Stephena Kinga. Jest to pierwsza w historii przeczytana przeze mnie książka Kinga. Dodam, że spośród dostępnych w bibliotece egzemplarzy wybrałam właśnie to wydanie – bo takimi starymi książkami jarałam się dawno temu z koleżanką i mam sentyment. Nie będę pisać o fabule, bo tę każdy może sobie…
-
“Muminki zebrane. Tom 1”
Jak chyba większość osób, które w latach 90 były dziećmi, Muminki poznałam dzięki telewizyjnej dobranocce. Wtedy oczywiście nie miałam zielonego pojęcia, że to produkcja japońska i że japońskie animacje (także te z kanału Polonia 1, noszące obecnie miano kultowych) nazywają się anime. Ale uwielbiałam oglądać Muminki, bo ta dobranocka w mojej opinii pozytywnie wyróżniała się na tle ówczesnych kreskówek. Nietuzinkowe postacie, ich ciekawe przygody i dreszczyk emocji były tym, co sprawiało, że jako dziecko zasiadałam przed telewizorem z wypiekami na twarzy. O tym, że moja ulubiona dobranocka jest adaptacją książek, dowiedziałam się od mamy podczas wizyty w księgarni. Księgarnia znajdowała się w Zabrzu na ulicy Klonowej i była pełna nie…
-
“Bez kontroli”
Książkę “Bez kontroli” przeczytałam, bo wyrażałam chęć i jej autor wysłał mi e-booka do recenzji. Zresztą w innych okolicznościach też bym po nią sięgnęła, taka prawda. Ale od początku. Autor książki, Łukasz Kubiak, to trzeźwy alkoholik, mój rówieśnik. Prowadzi na Instagramie konto poświęcone profilaktyce uzależnień i życiu w trzeźwości. W ramach autoterapii Łukasz napisał książkę. To powieść, ale z mnóstwem wątków autobiograficznych – i niestety dotykająca spraw bliskich zdecydowanej większości Polaków. Okej, w jaki sposób ta książka dotyka mnie i moich problemów? Nigdy nie żyłam jak Mumin i cały wachlarz jego ziomeczków. Całą młodość spędziłam w środku swojej głowy i dosłownie w swoim pokoju przed ekranem komputera. Byłam totalnym nolife’m.…