Literatura

Książki: “Cmętarz zwieżąt”

Chwilę mnie nie było, ale tak to w życiu bywa, że jak się ma sporo hobby, to czasem któreś się zaniedba. ;) Tym razem zaniedbałam czytanie…
No i miałam czytać książkę o obozach koncentracyjnych, ale póki co sobie odpuściłam – za bardzo obciąża mi to ostatnio psychikę, więc potrzebuję przerwy od tematu (i to dłuższej). Z tego powodu sięgnęłam po klasykę – książkę Stephena Kinga. Jest to pierwsza w historii przeczytana przeze mnie książka Kinga. Dodam, że spośród dostępnych w bibliotece egzemplarzy wybrałam właśnie to wydanie –  bo takimi starymi książkami jarałam się dawno temu z koleżanką i mam sentyment.

Nie będę pisać o fabule, bo tę każdy może sobie wyguglować. :)
Początkowo myślałam, że będzie ciężko. Nie dlatego, że boję się duchów – jak doskonale wiedzą czytelnicy tego bloga, od prawie 30 lat czytam książki o prawdziwych koszmarach, przy których te fikcyjne wydają się miałkie. No cóż – temat śmierci zwierząt domowych jest dla mnie bardzo ciężkim i trudnym tematem, nawet w fikcji literackiej. Tak, jestem z tych, którzy doznali mnóstwo krzywd od innych przedstawicieli własnego gatunku i dlatego zachowali miłość i współczucie dla innych gatunków. Z tego powodu raziło mnie w polskim tłumaczeniu słowo “zdechł” w kontekście zwierząt, ale mniejsza.
Śmierci dzieci nie przeżywam natomiast jakoś emocjonalnie, może dlatego, że nie mam własnych – acz uważam to zawsze za wyjątkowo niesprawiedliwe i oczywiście nikomu nie życzę niczego złego.

Bohaterami książki Kinga są w większości ludzie, którzy są dorośli i poważni, nie zajmują się głupotami, a ich świat duchowy ogranicza się do prostych pojęć religii abrahamowych (w tym przypadku chrześcijaństwa i judaizmu). Bóg, szatan, niebo, piekło, dobro, zło, kościół, cmentarz. Niestety cały światopogląd naszego głównego bohatera będzie musiał ulec bardzo silnej rewizji.
Nie będę ukrywać, że “Cmętarz zwieżąt” poruszył moje chorobowe struny. Jestem radykalną ateistką i pałam silną niechęcią do religii katolickiej (dlatego, że wychowałam się w jej kręgu kulturowym) – do innych też, ale tę siłą rzeczy znam najlepiej. Po co o tym piszę – na co dzień udaję osobę bardzo racjonalną, ale tak naprawdę mam w swojej głowie bardzo rozbudowany, schizotypowy system wierzeń, poparty zresztą moimi empirycznymi doświadczeniami. Ale o tym wie tylko mój narzeczony. Tutaj również o tym nie napiszę, chociaż pewnie dużo osób by się zaczytywało – wiem jednak doskonale, że nie z troski, tylko z chamskiej ciekawości, tej samej z którą czyta się o seryjnych mordercach czy zbrodniach doktora Mengele. No i właśnie dlatego nic nigdy o tym nie napiszę. TL;DR chcę tylko powiedzieć, że jeśli tysiące osób w coś wierzy, jest to religia. A kiedy jedna osoba w coś wierzy – to choroba psychiczna.

Temat “obłędu” to też zresztą jeden z wątków “Cmętarza”. Główną kanwą są jednak wierzenia Pierwszych Amerykanów. Ziemie przeklęte przez Wendigo, tajemnicze miejsca pochówku, trudna historia Pierwszych Amerykanów i przybyszów z Europy, którzy ich zdziesiątkowali i tak dalej. Mamy też wątek tego, że “zabawa w boga” nigdy nie przynosi niczego dobrego, nawet jeśli napędzają nas ciężkie traumy i psychiczny ból. Ale zrozpaczony rodzic zrobi dosłownie wszystko, nie mogąc pogodzić się z przedwczesną śmiercią swojego małego dziecka…

Przez kilkanaście lat dorastania z chorym mózgiem ugruntowało mi się przekonanie, że druga strona jest “spoko”, a umarli są przyjaźni – a przynajmniej dla mnie. Dlatego koncept zła z zaświatów do mnie nie przemawia i nie przemówił też w książce Kinga, chociaż czytało mi się ją bardzo dobrze i bardzo mi się podobała.
Ja w mojej chorobie psychicznej uważam, że zło nie bierze się z mitycznego piekła, od urojonych demonów i diabełków czy z jakichś innych, adekwatnych do danych kręgów kulturowych, krain umarłych albo nadprzyrodzonych stworzeń. Źródłem zła w naszym doczesnym świecie są tylko i wyłącznie ludzie.

To człowiek, nie kurwa Belzebub
Ludzie chcą wierzyć, że zło to jest abstrakt
Demoniczne jest i nie ma twarzy
Bo przeraża ich najprostsza prawda
Żeby mogli w sobie je zobaczyć

~KęKę

…ale, jak mawiała moja była znajoma, też schizofreniczka – wszechświat jest pełen dziwnych rzeczy.
Bardzo polecam i pewnie sięgnę po inne książki Kinga. :)

Subskrybuj
Powiadom o
guest

3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze
btn

Ach Stephen King. Przeczytałem ze dwie książki, obejrzałem kilka filmów na podstawie jego książek. Chyba najlepsza z książek to Langoliery a film – Lśnienie. Przypomniałaś mi o tym pisarzu i aż mnie ścisnęło w żołądku by znów wrócić do jego książek (może jakiś nowszych tytułów).

Lex

Oczywiście, że zło w realnym życiu pochodzi od ludzi, nie od nieistniejących sił ;) ale to nie zmienia faktu, że książki można poczytać i jest to przyjemność :P

Prostując komentarz btn: “Langoliery” to nie książka, to opowiadanie z tomu “Czwarta po północy” (aczkolwiek dość długie opowiadanie), no i właśnie, jak ktoś lubi krótsze formy, to kilka tomów opowiadań King też wydal (ja lubię) :)

Wykorzystujemy pliki cookies (cisteczka).
Polityka ciasteczek
O ciasteczkach
AKCEPTUJĘ
3
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x